KATARZYNA KACZMARCZYK FOTOGRAFIA

Żaneta i Jakub - fotografia ślubna Zakopane


Mówią, że jeśli kochasz to co robisz, nigdy nie przepracujesz ani jednego dnia. Myślę, że tak jest. 
Dzięki Żanecie i Kubie i ich niesamowitej rodzinie moja praca nabiera zupełnie innego wymiaru. Kiedy fryzjerka w salonie mówi Ci: " fajnie tak fotografować dzień ślubu przyjaciółki", kiedy widzisz się z Panią młodą drugi raz w życiu, myślisz sobie to jest to coś :) Kiedy rodzina Pani młodej pyta, " czy jesteś z rodziny Pani czy Pana młodego", myślisz to jest to. Przez kilka dni, które spędziłam w Zakopanem z niesamowitą rodziną Żanety i Jakuba, zapomniałam, że to moja praca, stwierdziłam, że w pracy nie poznaje się przyjaciół tylko w życiu, fantastycznym życiu.  Efekt naszych wspólnych chwil poniżej. Dodam, że z całą pewnością to nie ostatni raz kiedy widzicie u mnie te twarze :) 

































































































































2 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc...w końcu coś z drugiego punktu widzenia :)
    Dzisiaj mija " Dwieście Dwudziesty Drugi "dzień od dwudziestego drugiego sierpnia - dnia kiedy to nasza przygoda z małżeństwem się zaczęła.
    Pomimo faktu, że jestem mężatką z krótkim stażem chciałabym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami;)
    Z perspektywy czasu, kiedy to emocje już trochę opadły, częstotliwość nagłego ataku śmiechu ( bo akurat przypominasz sobie jakieś sceny z imprezy weselnej), wzruszeń (kiedy to przeglądasz zdjęcia czy film) jest zdecydowanie mniejsza niż w dzień, tydzień czy miesiąc po, bo zupełnie nie na miejscu jest zaniechanie kolejnych obowiązków i planów... To z całą pewnością można stwierdzić, że później jeszcze lepiej smakuje słodycz wspomnień tamtego wybitnie, wyjątkowo, jedynego takiego dnia;)
    Z perspektywy panny a w zasadzie pani młodej zapewniam Was, że wtedy czas najwolniej mija pomiędzy budzikiem a porannym myciem zębów- później jest tylko na przyspieszonych obrotach..
    A teraz coś od czego w sumie powinnam zacząć... przygotowania. Nie będę opisywać ile to telefonów, e-mail'i, przeglądania stron, bo każda przyszła Para Młoda sama się o tym przekona. Przed Wami mnóstwo decyzji: wybór daty, sali, orkiestry, fotografa, kamerzysty, itd. Każdy chce żeby to było naj - wymarzone i wyśnione. Na pewno znajdzie się jakiś drobiazg który wyprowadzi Was z równowagi," bo nie było tak jak zaplanowaliście", ale nie warto zawracać sobie tym głowy.
    Życzę Wszystkim, aby tak jak u nas- w przypadku wyboru jakiego dokonaliśmy wybierając KATARZYNĘ współpraca układała się tak samo przyjemnie jak na naszym "wielkim europejskim weselu". Ta "kruszynka" z nieziemsko wielkim głosem, pokazała klasę, a w dodatku może się pochwalić, że wystąpiła w kilku rolach na jednym przyjęciu: nowo poznanej pani fotograf(drugi raz w życiu
    widziana przez młodą parę), przyjaciółki, kuzynki:) Nie ma nic cenniejszego od takich wspomnień :)
    Takie rzeczy tylko z Katarzyna Kaczmarczyk;)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń